Search

„Rozmowy słowem pisane. Korespondencja Taty, Córki i Przyjaciela”. Pod takim tytułem ukazała się w Kołobrzegu książka p. Jacka Pechmana, Taty naszej s. M. Teresy ze słupskiego klasztoru Klarysek od Wieczystej Adoracji.

Zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z Panem Jackiem na temat książki i relacji, jaka łączy go z córką - s. M. Teresą od Jezusa Królującego w Boskiej Eucharystii.

s. M. Weronika: Kiedy otrzymałam od Pana egzemplarz książki „Rozmowy słowem pisane. Korespondencja Taty, Córki i Przyjaciela” zdumiewałam się samym pomysłem tematyki tego dzieła. Skąd narodził się u Pana pomysł napisania takiej książki?

Pan Jacek: Najprościej było by odpowiedzieć, że sam nie wiem skąd wziął się ów pomysł, aby stworzyć taką książkę i szukać inspiracji w jakiejś nieoczekiwanej myśli, podpowiedzi Ducha Świętego itd. Z drugiej strony pomyślałem sobie, że taka książka może być pięknym ukazaniem postrzegania Boga, a przez to odkrywania swojej wiary na trzech płaszczyznach życia: świeckiego, zakonnego – klauzurowego i kapłańskiego. Chodziło o pokazanie wzajemnego przenikania się tych trzech płaszczyzn.

s. M. Weronika: Podtytuł Pana książki „Korespondencja Taty, Córki i Przyjaciela” jest dość zaskakujący, ponieważ listy osób bliskich są zwykle dość intymne i nie są przeznaczone dla innych adresatów. Czytając jednak tę korespondencję znikają obawy o naruszanie czyjejś prywatności. A jednak nasuwa się pytanie czy łatwo było Panu podzielić się z szerszym gronem czytelników swoimi przemyśleniami i listami osób tak bliskich jak jedyna Córka i Przyjaciel?

Pan Jacek: Jak obdarowywałem swoich przyjaciół czy znajomych egzemplarzem książki to zaznaczałem, że jeżeli liczą, że w listach tych poznają jakieś plotki z naszego życia, czyli ogólnie nazywając to sensacjami, to się rozczarują. W kilku miejscach pojawiają się oczywiście odniesienia do osobistych dramatów czy sytuacji życiowych, ale głównie listy są specyficznymi rozważaniami o wierze. Stąd nie było trudno się nimi podzielić. Córka – siostra Maria Teresa od Jezusa Królującego w Boskiej Eucharystii i Przyjaciel – ks. dr Marek Żejmo wyrazili zgodę na taką formułę książki, wiedząc, że jej treść nie narusza żadnej strefy intymności, a może być dla czytelnika taką nietuzinkową formą rekolekcji.

s. M. Weronika: Czy zawsze Pan prowadził ze swoją Córką, a naszą Siostrą – M. Teresą tak głębokie rozmowy o wierze, czy też takie tematy pojawiły się wraz z powołaniem Emilki do zakonu?

Pan Jacek: Mówiąc szczerze, to oczywiście, że nie zawsze. Momentem, który wszystko zmienił był ten, który nazywam przekroczeniem przez córkę progu klasztornej klauzury. Jej nieobecność w domu w sposób naturalny zastąpiły listy.

s. M. Weronika: Rodzice wychowując dzieci przekazują im wartości, które są dla nich ważne. S. Teresa wychowując się w rodzinie osób wierzących wyniosła wiarę z domu. Talent otrzymany w domu rodzinnym pomnożyła w klasztorze. Jak powołanie Córki do klasztoru wpłynęło na przeżywanie wiary przez Pana?

Pan Jacek: Ja i moja zacna małżonka Katarzyna jesteśmy ludźmi, którzy tworzą projekty kulturalne. Kasia od 22 lat organizuje jedyny w Polsce festiwal poświęcony jednemu z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku czyli Zbigniewowi Herbertowi pod nazwą „Herbertiada”. Ja z kolei stworzyłem festiwal „Nadzieja” poświęcony twórczości Jacka Kaczmarskiego, który prowadziłem przez 15 lat, a teraz od 2019 roku organizuję Ogólnopolski Przegląd Twórczości Przemysława Gintrowskiego „Pamiątki” poświęcony również legendarnemu bardowi, którego byłem menadżerem i przyjacielem. Do tego dochodzą jeszcze inne projekty i wydarzenia kulturalne związane z kulturą chrześcijańską. Dużo by opowiadać. W każdym razie w takim domu wzrastała nasza córka, która sama brała udział jako nastolatka w konkursach recytatorskich (z sukcesami), pisała wiersze i opowiadania. Bóg był obecny w naszym życiu, nie była to jednak obecność – rzekłbym – „nachalna”. Raczej „cicha”, ale ważna. I kiedy Emilka po maturze odpowiedziała „tak” na swoje powołanie do życia w klasztorze i oddaniu się Bogu zrozumieliśmy, że nasze dotychczasowe życie musi ulec jakiejś zmianie. Nie broniliśmy się przed tym. Bóg już przestał być „cichą” obecnością, która z „ważnej” stała się „bardzo ważną”. Byliśmy związani z Kościołem, udzielaliśmy się w życiu parafialnym, mieliśmy znajomych księży i siostry zakonne, a jednak dopiero przekroczenie przez Emilkę progu klasztoru klarysek w Słupsku sprawiło, że „coś” zaczęło zmieniać nie tylko nasze życie (także a może przede wszystkim i to wewnętrzne), ale i priorytety. Jak to kiedyś powiedziałem: straciliśmy w jednej chwili córkę, ale zyskaliśmy ponad 20 nowych córek. A to już wielkie zobowiązanie. Puentując: powołanie Emilki zmieniło nas. Zmieniło naszą relację z Bogiem. Ta więź stała się po prostu silniejsza. I co jest piękne w tym wszystkim to i to, że wciąż nas Emilka jako siostra Maria Teresa uczy jak kochać Boga. Wyraźnie to rozbrzmiewa w jej listach.

s. M. Weronika: Często rodzicom trudno jest się pogodzić z planem Boga wobec ich dzieci. Jest to często rozumiane jako „strata dziecka” i w pewnym sensie tak rzeczywiście jest, zwłaszcza, kiedy chodzi o klasztor klauzurowy. Jak Pan przeżywał powołanie córki?

Pan Jacek: No cóż, o decyzji Emilki, że wstępuje do klasztoru klauzurowego dowiedziałem się jako drugi. Najpierw córka postanowiła powiedzieć o swojej decyzji Kasi, czyli swojej Mamie i była to rozmowa –jak można się domyśleć – pełna wzruszeń. Nie rozpatrywałbym powołania córki jako „straty dziecka”, jak to Siostra ujęła, a raczej jako stratę egoistycznych (aczkolwiek bardzo zrozumiałych) marzeń o tym, że nie poprowadzę ją do ołtarza na ślubie, że nie zostanę dziadkiem i tak dalej. Ale takie przeżywanie jej powołania trwało przez moment. Kiedy poznałem argumentację i przemyślenia Emilki o oddaniu się Bogu zrozumiałem, że jej decyzja nie jest jakimś chwilowym zauroczeniem Bogiem, nastoletnim kaprysem, ale bardzo przemyślanym krokiem, pełnym wiary i pokory. Nic więc dziwnego, że poczułem dumę z jej postanowienia o wybraniu takiej a nie innej drogi w swoim życiu.

s. M. Weronika: Książka „Rozmowy słowem pisane. Korespondencja Taty, Córki i Przyjaciela” trafia do wąskiego grona czytelników. Jaka jest możliwość zakupienia tej książki przez osoby, które nie są Panu znane?

Pan Jacek: Praktycznie żadna. W zasadzie cały nakład się rozszedł. Nie spodziewaliśmy się aż takiego zainteresowania naszymi listami, co sprawia, że stoimy przed wyzwaniem, by pomyśleć o wznowieniu książki, takim poprawionym i wzbogaconym nie tylko o nowe listy, ale też i zdjęcia ilustracyjne związane z różnymi motywami pojawiającymi się w tych listach. Może się uda, ale wszystko w zgodzie z wolą Bożą.

s. M. Weronika: Dziękuję serdecznie za rozmowę i mam nadzieję, że książka zostanie wznowiona i że trafi do szerszego grona czytelników.

Nurkowanie w głąb duszy


 

NASZE PRACE

 

 

Kto jest na linii?

Odwiedza nas 3 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

 

Nowa książka

Informacje

Prezeska Federacji św. Klary - s. M. Serafina Ostrowska

Asystent Federacji św. Klary - o. Błażej Strzechmiński OFMCap